SSG
  Login or Zarejestruj się
•  Twój Profil  •  Kontakt  •  Downloads  •   Galeria  •  Forum  •
Myśl chwili
Marudziła rybka miła żywot przez to ocaliła wabiono ją hakiem z nadzianym robakiem .
Logowanie
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.
Menu
· Strona główna
· Archiwum artykułów
· Działy
· FAQ
· Linki
· Poleć SSG
· Statystyki
· Szukaj
· Wyślij artykuł
· Wyślij zdjęcie
Ostatnio na forum
Ostatnie 20 wpisów

Zdrowych Wesołych Świąt
Dodany przez wind w Pobocze - 24.12.2015 o 21:55:25

CHŁOPAKI ŻYJECIE?
Dodany przez Jotes w Pobocze - 18.05.2015 o 13:29:22

Wesołych Świąt
Dodany przez splawik66 w Pobocze - 06.04.2015 o 17:42:17

Mormyszki - abc
Dodany przez Docio w Kącik podlodowy - 03.03.2015 o 12:12:17

Przelotki bałałajki, bałałajka - cewnik foleya
Dodany przez GaGacek w Kącik podlodowy - 02.03.2015 o 15:26:41

Pasek powiadomień
Dodany przez Docio w FAQ - 22.02.2015 o 08:46:08

feeder/picker
Dodany przez Docio w Sprzęt - 07.02.2015 o 10:48:31

Łowimy śledzie.
Dodany przez jjjan w Kącik spinningowy - 11.01.2015 o 22:00:59

Walka z nadwagą
Dodany przez zamki w Pobocze - 24.12.2014 o 00:08:15

PP2
Dodany przez Docio w Pobocze - 18.12.2014 o 16:57:49

Soczewka 2014
Dodany przez jjjan w Strefowe spotkania - 09.10.2014 o 12:49:49

Narew 2014
Dodany przez zamki w Strefowe spotkania - 19.09.2014 o 07:05:12

Program antywirusowy
Dodany przez Jarpo w Pobocze - 10.08.2014 o 22:51:20

Taaakaaa ryba
Dodany przez zamki w Kącik spinningowy - 22.06.2014 o 14:30:28

A może sezon 2013/2014?
Dodany przez Czez w Kącik podlodowy - 05.02.2014 o 19:51:31

Na luzie - part. 2 ;)
Dodany przez Jotes w Pobocze - 17.01.2014 o 09:52:56

Powitanie
Dodany przez Jotes w Pobocze - 12.01.2014 o 14:09:36

Wędki 3 częściowe 330 dł 2,75lbs
Dodany przez Docio w Sprzęt - 30.12.2013 o 21:22:44

Planowanie wycieczki 2014
Dodany przez Docio w Pobocze - 07.12.2013 o 23:52:47

Komp nawalił
Dodany przez the_animal w Pobocze - 02.12.2013 o 09:38:19


[ SSG ]

Docendo discimus
Ostatnie komentarze
Docio w ''Czas na Świętajno.'': Nie, ma na imię Stanisław.
Krzysiek37 w ''Czas na Świętajno.'': Dociu hm no tak zmieniłem numer telefonu, ale zaraz to nadrobię na pw, dawno...
Docio w ''Czas na Świętajno.'': Dzwoniłem do Ciebie ale ciągle poczta się odzywa. Połapać niespecjalnie poł...
Krzysiek37 w ''Czas na Świętajno.'': Bry :) Połapałeś coś nie coś Dociu, czy tylko zrobiłeś sobie rekonesans ? W...
quartz w ''Moja majówka i moja największa ryba.'': Już ja widzę kapcie. Niech no tylko Wisła zamarźnie to zaraz będziesz dziury...
splawik66 w ''Moja majówka i moja największa ryba.'': Siema Quartzu, nie ma czasu na pisanie - ryby, ryby, ryby, ryby. Poczekaj do...
quartz w ''Moja majówka i moja największa ryba.'': Ano godny. Ale czy zaraz przeciwnik? Coś się Paweł opierdzielasz ;), nikt n...
splawik66 w ''Moja majówka i moja największa ryba.'': Zgadzam się - "Godny przeciwnik. Szacun." :)
akabar w ''Moja majówka i moja największa ryba.'': Gratki i pozdrawiam.
Docio w ''Moja majówka i moja największa ryba.'': Nic tylko gratulacje dla kunsztu i życzenia dalszego szczęścia. W końcu sprz...
Samotnik
Na luzieSplawik66 napisał

Wreszcie - sapnął z ulgą i wygodnie rozparł się na oparciu krzesełka. Potem, niczym król na tronie łaskawym okiem otoczył całą okolicę. Ciągnąca się po horyzont Rzeka w barwach zachodzącego słońca zachwyciła go i urzekła po raz kolejny. Już nie wiadomo który.



Uśmiechał się i patrzył na szeroko rozlaną, spokojną wodę. Tylko miejscami zaznaczoną zmarszczkami na kamienistych rafkach i zatopionych dębach. Sielanka. Wysoko oparte na podpórkach wędki w zasięgu ręki. Wszystkie potrzebne i niepotrzebne manele poukładane we właściwy sposób. Góra naniesionego przez wysoką wodę drewna wystarczy na kilkanaście ognisk. Tylko czy jeszcze tyle razy da się urwać na ryby? To już wrzesień. Na dzewach widać coraz wyraźniej znaki końca lata. W nadbrzeżnych zaroślach cisza. Nie to co w czerwcu, kiedy w gniazdach drą gęby tysięcy głodnych ptasząt.Teraz jest cicho i pusto. Nawet słońce straciło swój animusz - grzeje tylko w południe. Gdy zachodzi już tylko razi w oczy, a gdy się ukryje zaraz ogarnia nieprzyjemny chłód. Właśnie wtedy pora rozpalić ognisko. Nie harcerskie. Małe. Najlepiej w jakimś zagłębieniu brzegu albo pod burtą żeby przyniosło radość duszy, a zbytnio nie rzucało się w oczy i nie wabiło niepożądanych gości.

Kiedyś nie lubił łowić sam. Ach, te niezapomniane wyprawy z kolegami nad Bug. Najpierw PKS-em do Radzymina. Później kolejnym jadącym do Kuligowa. Wysiadali po drodze i maszerowali kilka kilometrów pieszo do Ślężan, bo tam dojeżdżał tylko w tygodniu pracowniczy Star z plandeką, a później Osinobus.
Na grzbiecie plecak z wędkarskim majdanem i żarciem. Pokrowiec z wędkami pod pachą i jeszcze nie wiadomo gdzie ponton i namiot... Jeździli co tydzień całą paczką. Powygłupiać się, połowić, podrywać miejscowe dziewczymy. Wypić za stodołą młode wino. Nazrywać papierówek w sadzie. Potem, wystarczyło tylko nazbierać w pokrzywach za remizą robaków i pontonem przeprawić się na drugi brzeg starorzecza. No i naciągnąć u Bohowiczów bańkę wody ze studni. Potem dwa dni w raju. Jeździł tam jeszcze kilkanaście lat. Miał swoją sześciometrową pychówkę, która prowadzona trzyipółmetrowym, dębowym wiosłem śmiało pokonywała zarówno stojącą wodę starorzecza jak i bystrzyny Bugu. Było, minęło. Pojechał tam kilka lat temu. Woda ogrodzona. Nastawiane mniejszych i większych domków letniskowych. Jakieś pomosty. Kupa ludzi. Stary zrujnowany pałac dziedzica, w którym straszyli się z miejscowymi chłopakami po nocy, wyremontowany. W nim jakiś ośrodek wypoczynkowy. Gdy stanął na brzegu starorzecza poczuł się jak złapany w potrzask. Jakby go ktoś okradł. Nawet nie rozwinął wędek. Uciekł.

Takich ucieczek z miejsc młodości miał kilka. Zmieniły się, a on nie lubił zmian. Zwłaszcza tych na gorsze. I pozostał nad Wisłą. Ona mimo żywiołowości swego charakteru zmieniła się najmniej. Ciągle można znaleźć miejsca ustronne i w miarę dzikie. Oczywiście nie bezpośrednio blisko Wielkiego Miasta.
Takie jest właśnie to miejsce. Jego miejsce. Omijane przez innych. Tych co boją się urwać haczyk albo nie potrafią manewrować wędką pod koroną drzewa. Tu uciekł. Kilkumetrowy kawałek stromego brzegu stał się jego azylem. Znalazł tu poszukiwaną samotność i ryby, co rzadko idzie w parze, bo miejsca rybne są dobrze znane i oblegane. Zaszył się brzmi jak najbardziej trafnie, bo zamaskował gałęziami i zielskiem dojście do swojej samotni. Miejsce uchowało się już trzeci rok. Dziwne, ale nawet wielka powódź nie wyrządziła mu specjalnej szkody. Ryby w tym miejscu zachowywały się jak ryby... Częściej nie brały niż brały, ale ostatnio jakoś wolał nie zobaczyć rybiego ogona niż łowić w tłumie. Uciekał. Ale były i chwile chwały, kiedy Rzeka odpłacała hojnie za cierpliwość. Miejsce było grubo necone co kilka dni, pozatym jego naturalna budowa dawała mieszkańcom wodnego świata schronisko przed nurtem - potężna kiedyś topola runęła do wody i jej konary stworzyły rybi dom i stołówkę. I w jamie przy tych konarach mieszkał On.

On wiedział, że jest nietykalny i mimo podeszłego wieku zachowywał się czasem jak rozwydrzony nastolatek. Wieczorami razem z półtorakilowymi rapkami polował na ukleje, chociaż to te rapki mogły śmiało być jego kolacją. Jak woda przybierała wpadał w amok i po ciemku wybierał kłapiąc paszczą jakieś robactwo czy żaby z podtopionych krzaków. W samo południe lubił się spławić kilka metrów od brzegu. Taki wesołek. Był nietykalny, bo ochronę dawały mu konary tej zatopionej topoli. Nie było sposobu żeby go stamtąd wyholować. Wędkarz unikał przynęt mogących go skusić, a On i tak dwa razy potargał nie dla niego przeznaczoną wędkę. Połakomił się na pęczek białych robaków. I zabawa kończyła się szybciej niż zaczynała. Było dobrze wiadomo kiedy wychodzi z jamy. Drobnicę stale obskubującą ciasto z kaszy manny na spławikówce jakby wymiatało. Pan i władca. Samotnik. I tak ich losy się połączyły. Obaj uciekali przecież przed ludźmi. Obaj szukali samotności. I znależli przy tej topoli.

Zielone światełko na szczytówce gruntówki zadrgało. Zaciął nieśpiesznie, łagodnie podnosząc wędzisko do pionu. Opór nie był silny - ot, typowy dla tego miejsca kilogramowy leszczyk. Wędkarz wpuścił go do długiej, rozpiętej na obręczach siatki. Założył na haczyk nową porcję białych i postawił wędkę w poprzedniej pozycji. Po kilku minutach sytuacja się powtórzyła i kolejny leszcz wylądował w siatce. Potem jeszcze trafił się ogromny, prawie kilogramowy krąp. O północy nastała cisza. I w wodzie i nad nią. Ta cisza drażniła uszy mieszczucha więc wpatrzony w światełka na szczytówkach pogwizdywał coś cichutko pod nosem. Żerowanie się skończyło. Może jeszcze coś się trafi nad ranem? Nastała taka cisza, że było słychać jak spadają na mokry piach usychające liście nadbrzeżnych krzaków. Tylko złowione ryby próbowały wyrwać patyk do którgo jest przywiązana siatka. Zaraz. Coś jest nie tak. Wędkarz zerwał się z krzesełka i w ostatniej chwili chwycił wpadająca do wody siatkę. Pierwszy błysk myśli - jakiś konar napłynął z nurtem, zaczepił o siatkę i wyrwał patyk z brzegu. Szok nastapil chwilę później, kiedy poczuł, że ciężar ciągnący siatkę jest żywy! Odruchowo pociagnął do siebie i zobaczył wielką jak wiadro mordę! To On! Drobne zęby zaplątały się w siatce i mocowali się tak przez dobrą chwilę. On puścił. Wędkarz klapnął dupą w mokry piach trzymając w rękach strzęp porwanej siatki. Teraz to sobie przesrałeś! - pogroził zaciśnietą pięścią w stronę wody. Ale on już nie słyszał. Schronił się w swojej samotni. Wędkarz groźby oczywiście nie spełnił, chociaż widywali się jeszcze wiele razy. Trochę tylko się na siebie boczyli...

I mogło tak trwać do zawsze. Taka bajka. Niekończońca się opowieść. Nic z tego. Nastał kolejny rok. Wiosną życie wróciło w zarośla. Niedaleko samotni zagnieździły się bobry. W maju wędkarz łowił tam piękne płocie i jazie. W czerwcu po raz pierwszy pojawił się On. Wrócił z tarła i żerował na potęgę. Nietykalny... Kolejny raz wędkarz pojechał do swojej samotni dopiero po dwóch tygodniach. Już na brzegu coś go zaniepokoiło. Ktoś odkrył ich miejsce. Gałęzie zasłaniające dojście na brzeg zostały usuniete. Złe przeczucie sprawdziło się. Znalazł uwiązany do konara kawał grubego jak palec, splatanego sznura z uwiązaną połówką cegły. Opodal na brzegu była przyschnięta wielka krwawa plama i resztki flaków... Zrozumiał. Popatrzył ostani raz na pobielałe konary topoli, które teraz wydały mu się ogromnym szkieletem. Nie obroniłaś Go - wyszeptał. Wytarł oczy rękawem i wrócił z powrotem. Nie wrócił już nigdy w to miejsce. Uciekł.

Splawik66

Wysłano dnia 09-01-2013 o godz. 12:00:00 przez Docio
 
Pokrewne linki
· Więcej o Na luzie
· Napisane przez Docio


Najczęściej czytany artykuł o Na luzie:
Rok z wędką II.

Oceny artykułu
Wynik głosowania: 3.5
Głosów: 4


Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Wyśmienity
Bardzo dobry
Dobry
Przyzwoity
Zły

Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku

"Logowanie" | Logowanie/Założenie konta | 5 komentarze | _SEARCHDIS
Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Samotnik (Wynik: 1)
przez Docio (info@ssg.pl) dnia 09-01-2013 o godz. 12:49:18
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://www.ssg.pl
Zobaczymy jak się będzie pogoda rozwijać wiosną. Mam nieodpartą chęć wybrać się z Tobą powyżej mostu Siekierkowskiego. Sam, mimo, że mogłem, jakoś nie miałem...impulsu by pojechać.


Strefa Spławikowo Gruntowa  Copyright: Docio 2001-2015
Redakcyjna poczta Redakcja

Wszystkie teksty i zdjęcia opublikowane w portalu są utworami w rozumieniu prawa autorskiego i podlegają ochronie prawnej. Kopiowanie, powielanie, "crosslinking" i jakiekolwiek inne formy wykorzystywania cudzej własności intelektualnej i twórczej bez zgody właścicieli praw autorskich są zabronione.
Wszelkie znaki towarowe są własnością ich prawowitych właścicieli, zaś ich użycie dozwolone jest wyłącznie po uzyskaniu zgody.


PHP-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Tworzenie strony: 0.07 sekund
:: fisubsilver shadow phpbb2 style by Daz :: PHP-Nuke theme by coldblooded (www.nukemods.com) ::